W warunkach klimatu umiarkowanego, panującego w Polsce, prawidłowo wykonany wybieg zewnętrzny jest podstawą utrzymania żółwi lądowych i tylko taką opcję zalecamy w Fundacji Zła Podłoga. Tak, wybieg, nie żadne terrarium, akwarium ani już na pewno nie podłoga! Dobrze skonstruowany i przemyślany wybieg nie jest dodatkiem, luksusem ani sezonową atrakcją, lecz głównym środowiskiem życia żółwia lądowego w okresie aktywności, a także, o ile się na to zdecydujemy jako alternatywę dla lodówki, jego zimowego odpoczynku zwanego brumacją. Jeśli po przeczytaniu tego artykułu nadal nie będziecie wierzyć, że tylko taka opcja wchodzi w grę, gdy chcecie zapewnić swoim żółwiom dobrostan, zerknijcie na niektóre zdjęcia podopiecznych Fundacji Zła Podłoga. Uświadomią Wam one, co zrobiły z tymi żółwiami podłoga i terrarium: brak gradientu temperaturowego, odpowiedniej wilgotności i naturalnego podłoża, a ponadto zobaczycie też, jak żółwie odżywają w chowie wybiegowym.
Jednym z pierwszych pytań, jakie zadają sobie osoby chcące zaprojektować wybieg dla żółwia i oszacować potrzebne do tego materiały, jest pytanie o jego wielkość. Dobrze, aby wybieg był odpowiednio duży. Tak naprawdę im większy, tym lepszy. Oczywiście warto uwzględnić też możliwość znalezienia żółwia, więc całych hektarów nie polecamy (chyba że macie lamparty, sulcaty albo… żółwie olbrzymie…), ale przyjmuje się, że dla dorosłego osobnika żółwia śródziemnomorskiego czy stepowego minimalnie dobrze byłoby mieć co najmniej 5-6 m².
Konstrukcja wybiegu musi uwzględniać zarówno potrzeby biologiczne żółwia, jak i realne zagrożenia wynikające z naszego klimatu i otoczenia.
Jednym z najważniejszych elementów planowania wybiegu jest wybór odpowiedniego miejsca. Należy dążyć do możliwie największej ekspozycji słonecznej. Już same warunki klimatyczne panujące w Polsce sprawiają, że żółwie mają tu znacznie mniejszy dostęp do intensywnego promieniowania słonecznego i UV niż w regionach, z których pochodzą. Wystarczy porównać liczbę bezchmurnych dni oraz natężenie światła u nas z obszarami południowej Europy, na przykład w Grecji, czy z otwartymi, stepowymi krajobrazami ich naturalnych siedlisk.
Z tego powodu nie należy dodatkowo ograniczać żółwiom dostępu do słońca poprzez lokalizowanie wybiegu w miejscach zacienionych, otoczonych wysokimi drzewami lub budynkami. Wybiegi zakładane od strony północnej lub w głębokim cieniu zazwyczaj nie spełniają swojej funkcji.
Najlepsze są miejsca o ekspozycji południowej lub południowo-zachodniej. W praktyce jednak idealna sytuacja to taka, w której słońce dociera do wybiegu, a zwłaszcza do szklarni, już od wschodu. Dzięki temu zachowany zostaje naturalny rytm dnia: żółw ma możliwość rozpoczęcia ogrzewania organizmu wcześnie rano, a w słoneczne dni korzysta ze światła praktycznie przez cały przebieg słońca po widnokręgu, aż do zachodu.
Żółw lądowy to zwierzę silne, uparte i zaskakująco pomysłowe :). Jeśli istnieje możliwość ucieczki, to zostanie ona prędzej czy później wykorzystana. Ci kosmici w skorupach potrafią, wbrew temu, na co mogłyby wskazywać ich warunki fizyczne, wspinać się i wciskać we wszelkie niezabezpieczone przestrzenie, co może w konsekwencji oznaczać dla właściciela niezwykle stresujące zniknięcie żółwia z wybiegu.
Żółwie lądowe znane są także z umiejętności uporczywego kopania, jednak jeśli kopią na wybiegu, a nie jest to związane ze składaniem jaj przez samice czy szukaniem kryjówki do snu zimowego, najprawdopodobniej podkopują się, ponieważ na wybiegu nie zapewniliśmy im odpowiednich warunków cieplnych. Wówczas instynkt sprawia, że potrafią podkopać się pod ogrodzeniem i szukać szczęścia gdzie indziej.
Co ten spryt, ciekawość i gadzia determinacja oznaczają dla nas, opiekunów i budowniczych żółwiego habitatu?
Po pierwsze, ściany wybiegu muszą uniemożliwiać wydostanie się żółwia górą. Ich wysokość powinna być dobrana z zapasem, a powierzchnia wewnętrzna gładka, bez elementów umożliwiających wspinaczkę. Kamienie, korzenie czy inne elementy wystroju nigdy nie powinny stykać się bezpośrednio z krawędzią ogrodzenia! Równie istotne jest zabezpieczenie przed podkopaniem. Dlatego ściany wybiegu należy wkopać w ziemię lub zastosować podziemne zabezpieczenie w postaci siatki. Cała konstrukcja musi być szczelna: bez dziur, przerw, luzów i „chwilowych rozwiązań”. Nawet nie chcecie wiedzieć, jak te cwane bestie potrafią nasze architektoniczne uchybienia wykorzystać. To są bezlitośni nadzorcy budowlani, którzy od razu dostrzegą, co właściciel spartolił i od razu będą drążyć, czy aby nie da się zerknąć, co jest po drugiej stronie. Co do materiałów, dobrze sprawdzają się bloczki betonowe, murki z cegieł i pustków, odpowiednio zaimpregnowane deski, obramowania do inspektów lub deski kompozytowe, betonowe panele ogrodzeń, palisady ogrodowe etc.
Nie wszyscy się na to decydują, ale warto rozważyć osiatkowanie go od góry. Polecamy siatki o drobnych oczkach, stabilnie zamocowane do ramy i dobrze naciągnięte. Pamiętajcie, że konstrukcja musi umożliwiać wygodny dostęp opiekuna i swobodną obsługę wybiegu i jego lokatora. Siatka eliminuje niebezpieczeństwo, jakie mogłyby, szczególnie dla mniejszych żółwi, stworzyć ptaki, takie jak chociażby pospolite sroki. Nie chcecie też mieć na swoim wybiegu ptasich piór czy odchodów. O żółwim habitacie warto myśleć jako o miejscu, do którego inne zwierzęta nie mają wstępu. Dobrze, by do wybiegu nie miały dostępu koty, które zrobią sobie tam dużą kuwetę, psy, które, nieważne, jak pokojowo nastawione, zawsze stanowią dla żółwia zagrożenie, ani nawet nasze rodzime jaszczurki zwinki, które potencjalnie mogłyby “podzielić się” z żółwiem jakąś niepożądaną chorobotwórczą mikroflorą. W ostatnich latach zdarzały się też niestety kradzieże żółwi z wybiegów, przez co niektórzy właściciele podjęli decyzję o stworzeniu wybiegów nieco przypominających twierdze, zamkniętych i osiatkowanych z każdej strony. Ma to swoje plusy, bo na dobrze zabezpieczonym wybiegu możecie żółwia samego zostawić choćby na tydzień i mieć spokojną głowę.
Jednym z najczęstszych błędów jest urządzanie wybiegu na płaskim, wilgotnym trawniku. Taki teren nie ma nic wspólnego z naturalnym środowiskiem żółwi lądowych i sprzyja problemom zdrowotnym. Jeśli nie czujecie się na siłach bawić się w projektantów sami, zerknijcie po prostu na zdjęcia obszaru, z jakiego gatunkowo wywodzi się wasz pupil. Zobaczycie tam pewnie górki i dołki, krzaczki i kamienie, suche korzenie, skąpą roślinność. To powinna być dla nas jako projektantów główna inspiracja.
Prawidłowy wybieg powinien być zróżnicowany. Niewielkie górki i spadki poprawiają drenaż i pozwalają tworzyć różne strefy termiczne. Kamienie nagrzewające się na słońcu umożliwiają wygrzewanie, a zagłębienia w podłożu dają możliwość schłodzenia się lub schronienia.
Podłoże musi być przepuszczalne i suche: mieszanki ziemi, piasku i gliny sprawdzają się znacznie lepiej niż darń trawnikowa, która długo utrzymuje wilgoć. Uważajcie też na zastoje wody, które zdarzają się w przypadku gleby z dominacją gliny; te mogą być dla żółwi niebezpieczne. Tak naprawdę dla wielu popularnych gatunków, które trzymamy w naszym kapryśnym klimacie, gdzie potrafi solidnie popadać, rozwiązanie stanowi wysypanie wybiegów kamieniem. Pamiętajcie jednak, że nie może to być maleńki grys albo drobny żwirek, ale najlepiej kliniec dolomitowy dużej frakcji. Ze względu na bezpieczeństwo żółwia drobne kamyki się nie nadają, bo mogą zostać zjedzone, a zaczopowanemu zwierzęciu z egzoszkieletem naprawdę ciężko jest pomóc bez poważnej operacji kostnoszkieletowej. Jeśli macie dostęp do kamieni polnych, możecie też ich użyć. Pozwalają budować stabilne górki i wzniesienia. Duże kamienie rzeczne, płaskie łupki, są świetne jako kamienie do wygrzewania.
Jako urozmaicenie terenu dobrze sprawdzają się tunele z peszli. Od góry można zasypać je żwirem, dzięki czemu zyskujemy od razu dwie strefy termiczne: w jednej panuje cień; ta może służyć jako kryjówka, a druga, górna, to miejsce eksploracji, ekspozycji na słońce i wygrzewania.
Dobrze na żółwich wybiegach wyglądają korzenie czy fragmenty gałęzi, które znajdziemy w każdym lesie. Starajcie się jednak wybierać te suche, bez próchna, bez gnijącej materii i mchu. Warto w “terenie” zrobić też żółwiowi kryjówkę, np. z dużej ceramicznej donicy wkopanej bokiem w ziemię, która daje cień i poczucie bezpieczeństwa.
Na wybiegu zwierzęta muszą mieć stały dostęp do świeżej wody. Niektórzy twierdzą, że żółwie nie piją, ale to nie do końca prawda. Żółwie mają dosyć osobliwe metody picia i często muszą znaleźć się w zbiorniku całe, by móc z wodopoju skorzystać. Aby wyjść naprzeciw tym wymaganiom, zamiast niewielkich misek możemy zainstalować w łatwo dostępnym miejscu dużą ceramiczną podstawkę lub zdecydować się na wykonanie płytkiego baseniku z zaprawy B30 rozcieranej na siatce zbrojeniowej. To rozwiązanie praktyczne, które posłuży na lata. Taki basen czyścimy regularnie ostrymi szczotkami i wodą pod ciśnieniem z ogrodowego węża.
Osoby pytające o rośliny, które powinny znaleźć się na żółwim wybiegu, często mają na myśli to, co żółw może zjeść. Pamiętajmy jednak, że o ile rośliny odpowiednie do jedzenia w niewielkiej ilości mogą znaleźć się na wybiegu i stymulować naturalne zachowania podgryzania, poszukiwania lubianych roślin, to nie chodzi o to, by obsadzić “paszą” cały teren. Wybieg nie służy skarmianiu, ale wspieraniu aktywności zwierzęcia. Dla przykładu, w surowym środowisku Azji centralnej, w jakim występują żółwie stepowe, zwierzęta często muszą pokonywać w poszukiwaniu pokarmu naprawdę pokaźne odległości. Jeśli nagle całą stołówkę zamkniemy im na niewielkim terenie, będą jeść, aż pochłoną wszystko, bo to są studnie bez dna. Dodatkowo, roślinność, jaka rośnie u nas w okresie wegetacyjnym, jest znacznie bardziej mokra, wilgotna i zawiera znacznie mniej błonnika niż to, z czym żółwie mają do czynienia w swoim naturalnym środowisku w okresie letnim.
Oznacza to w uproszczeniu tyle, że my też, naśladując naturę, nie powinniśmy pozostawiać w ich zasięgu ogromnej ilości zroszonych miękkich mniszków czy jadalnych kwiatów. Starajmy się więc, poza okazjonalnym wprowadzeniem (czy też pozwoleniem na spontaniczne wysianie) roślin jadalnych, myśleć o roślinach wybiegowych raczej jako o czymś, czego zadaniem jest tworzenie mikroklimatu, osłony i poczucia bezpieczeństwa. Nasi podopieczni, w środowisku pochodzenia, znajdują się, dyplomatycznie rzecz ujmując, dosyć nisko w łańcuchu pokarmowym. Czyni je to dosyć płochliwymi i ostrożnymi. Żółw na otwartym terenie nie czuje się pewnie. Od razu szuka krzaczka czy kępy traw, które umożliwią mu maskowanie. Zobaczycie też, że żółwie często chodzą tuż przy obramowaniu wybiegu – to również podyktowane jest instynktowną obawą przed drapieżnikami. Wychodząc naprzeciw żółwim potrzebom, obsadzajmy wybiegi roślinnością, która stworzy mikroklimat podobny do tego, jaki panuje w ich naturalnym środowisku, ale która niekoniecznie zostanie zjedzona, ale raczej stworzy cień, przestrzeń na kryjówkę czy, w przypadku większej liczby osobników, kurtynę zapewniającą żółwiom prywatność, pozwalającą na uniknięcie terytorialnych awantur.
Dobrze sprawdzają się krzewy, półkrzewy i drzewa takie jak:
Wszystkie wymienione dosyć dobrze radzą sobie w naszym klimacie. Część, ze względu na zawartość intensywnych olejków eterycznych, nie jest chętnie zjadana przez żółwie. Wszystkie jednak zapewniają to, na czym nam najbardziej zależy na wybiegu: cień, ochronę, a także dzielą przestrzeń na mniejsze, bardziej przyjazne żółwiowi, bezpieczniejsze strefy.
Na wybiegu dla żółwi lądowych, oprócz krzewów i półkrzewów zapewniających cień oraz schronienie, mogą znajdować się również rośliny, które w naturalny sposób stanowią część ich diety. W praktyce często wysiewa się lub czeka, aż wysieją się same, gatunki powszechnie uznawane za wartościową karmę, takie jak mniszek lekarski, babka szerokolistna, babka lancetowata, cykoria podróżnik, gwiazdnica, jasnota, tasznik i inne.
Trzeba jednak pamiętać, że nawet w przypadku roślin uznawanych za bezpieczne kluczowa jest różnorodność. Jeśli na wybiegu zacznie dominować jeden gatunek, żółw bardzo szybko wykorzysta tę sytuację i zacznie żywić się niemal wyłącznie nim. W efekcie zwierzę samo wprowadzi sobie monodietę, która w dłuższej perspektywie nie jest korzystna. Celowe ograniczenie dostępu do roślin jadalnych daje nam znacznie większą kontrolę nad tym, co i w jakich ilościach żółw pałaszuje, a dzięki temu umożliwia skomponowanie różnorodnej, obfitej w błonnik diety.
Drugą ważną kwestią jest kontrola roślinności pod kątem gatunków niepożądanych lub trujących. Niektóre z nich pojawiają się na wybiegu spontanicznie jako chwasty. Dobrym przykładem jest glistnik jaskółcze ziele: roślina, która łatwo się wysiewa i szybko się rozprzestrzenia, a jednocześnie jest trująca i nie powinna znajdować się w przestrzeni dostępnej dla żółwi.
Ostrożność warto zachować również wobec roślin, które w niewielkich ilościach bywają wykorzystywane jako zioła. Przykładem jest krwawnik. Choć bywa spożywany przez żółwie, jego regularne zjadanie w większych ilościach może długofalowo obciążać wątrobę. Chętnie zjadana koniczyna czy prozdrowotny podagrycznik zawierają dużo białka i jako takie w dużej ilości mogą być szkodliwe dla żółwich nerek. Z tego powodu rośliny przeznaczone do zjadania przez żółwie powinny być na wybiegu dodatkiem urozmaicającym środowisko, a nie dominującą częścią roślinności.
W klimacie umiarkowanym szklarnia jest integralną częścią wybiegu, a nie opcjonalnym wyposażeniem. Jeśli odpowiednio dogrzanej przestrzeni zwierzętom nie stworzymy, fundujemy im tzw. zimny chów, skutkujący niemożnością wejścia w optimum metaboliczne, problemami ze stawami, nerkami i przedłużoną brumacją. Zwolennikom rozwiązań bezszklarniowych proponujemy zerknięcie na temperatury w miejscu pochodzenia pupila w październiku lub kwietniu i porównanie ich z tymi, które panują w Polsce. Podczas gdy u nas nierzadko pada śnieg, w basenie Morza Śródziemnego panuje przyjemna słoneczna pogoda, a temperatury sięgają kilkunastu stopni. Żółw, jako zwierzę, które w niewielkim stopniu zmieniło się od okresu triasu, nie przyspieszy procesu ewolucji, by odnaleźć się w zimnie, które mu chowem bezszklarniowym fundujemy.
Wybór szklarni zależy od gatunku, a co za tym idzie, wielkości żółwia, który będzie w niej urzędował. Żółwiom niewielkich rozmiarów, żyjącym w pojedynkę, wystarczy mini szklarnia; gatunki większe i stada będą wymagały większych rozwiązań. Im grubszy poliwęglan, tym lepsze właściwości termiczne będzie mieć szklarnia. Istnieją również specjalne szklarnie z tzw. Alltopu, czyli poliwęglanu przepuszczającego UV, zaprojektowane z myślą o żółwiach, jednak ich wadą jest spora cena. Tak naprawdę, przy umiejętnościach technicznych i budowlanych, szklarnię możemy też zbudować sami, nie posiłkując się gotowymi rozwiązaniami. Istotne jest jednak, byśmy potraktowali to zadanie poważnie, bowiem na wiele miesięcy będzie to główny habitat żółwi.
Szklarnia musi być osadzona na ramie stabilizującej konstrukcję w gruncie lub na obramowaniu z np. bloczków betonowych. Należy zadbać o to, by nie przeciekała podczas deszczu i by nie podchodziła pod nią woda stojąca w gruncie. W celu docieplenia jej i aby zapobiec przemarzaniu gruntu, wkopujemy wokół płyty ze styroduru o grubości 10 cm na głębokość ok. 80 cm. Pamiętajmy, że znajdujące się nad powierzchnią bloczki betonowe czy cegły, do których przytwierdzona jest rama szklarni, nie stanowią dobrego izolatora i siedzący przy ścianie szklarni w listopadzie żółw będzie narażony bez odpowiedniej izolacji na naprawdę niskie temperatury. Warto zatem izolować także tę “elewację”, podobnie jak czynimy to z ludzkimi domami. Opcji jest sporo: możemy zadbać o ułożenie styroduru na zewnątrz na powierzchni bloczków/cegieł lub po prostu zastosować do izolacji ziemi pod szklarnią odpowiednio długie płyty styroduru, które będą wystawać nad ziemię, na wysokość naszego docelowego murku. W tym drugim przypadku bloczki bądź cegły możemy ustawiać już wewnątrz takiego izolującego obramowania, co zaoszczędzi nam też nieco żmudnej pracy związanej z wycinaniem pasów styroduru pasujących do obramowania szklarni.
Wewnątrz szklarni musi znaleźć się stanowisko z lampami, pod którymi zwierzęta będą dogrzewać się w chłodniejsze dni, oraz domek wyposażony w kabel grzewczy (można zainstalować go albo w dachu konstrukcji, albo na ściankach, ale tak, by żółwie nie miały do niego bezpośredniego dostępu) utrzymujący stabilne temperatury, gdy na zewnątrz dojdzie do ich znacznego spadku. Warto rozważyć docieplenie takiego domku (często budowanego z drewna lub płyt OSB) chociażby styrodurem o grubości 5cm, dzięki czemu utrzymanie stabilnych temperatur w chłodniejsze dni będzie prostsze.
Pod domkiem w szklarni należy utworzyć dół brumacyjny. Najczęściej spotkacie się z określeniem „dół hibernacyjny”, ale pamiętajcie, że żółwie jako zwierzęta zmiennocieplne nie hibernują, ale brumują! Dlatego też, dla zachowania poprawności i logiki będziemy nazywać tę konstrukcję dołem brumacyjnym. Część właścicieli decyduje się na zimowanie żółwia w tak przygotowanym miejscu, inni wolą w pełni programowalne lodówki. Dół brumacyjny z pewnością jest rozwiązaniem najbardziej zbliżonym do naturalnego i oszczędza nam konieczności transportu zwierzęcia do i z lodówki.
Aby stworzyć dół brumacyjny, należy wykopać dół o kształcie prostokąta lub kwadratu o głębokości 1,20–1,50 m i umieścić na jego ścianach styrodur. Dno można wysypać kamieniami i przysypać piaskiem, by zapewnić dodatkowy drenaż. Dół konstrukcji ze styroduru zabezpiecza się siatką, by wykluczyć zakłócenie brumacji pupila przez gryzonie (te potrafią spowolnionego i przez to bezbronnego żółwia pożreć żywcem). Następnie całość zasypuje się ziemią. Na górze umieszczamy domek. Zwierzęta często wybierają jako miejsce zimowego odpoczynku właśnie tę kryjówkę, w której przez większość roku przebywają i czują się bezpiecznie, i to tam zaczynają kopać, wiedząc, że chroni je ona przed niekorzystnymi warunkami zewnętrznymi i zapewnia stabilną temperaturę.
Zanim przystąpimy do jakichkolwiek prac nad wybiegiem, pamiętajmy, że każda szklarnia musi być wyposażona w doprowadzony prąd. Bez tego nie da się kontrolować temperatury w chłodne dni, noce ani w okresach przejściowych. W szklarni stosuje się, jak już wspomnieliśmy, lampy grzewcze, źródła UVB, kable grzewcze, nagrzewnice oraz termostaty. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest zastosowanie przewodu ziemnego 2,5, który możemy dodatkowo zabezpieczyć peszlem lub folią kablową i zasypać w ziemi.
Z racji tego, że szklarnia ma naśladować naturalny habitat żółwi w okresie, kiedy korzystanie z wybiegu nie jest optymalne ze względu na temperatury czy opady, rozważmy nasadzenia tworzące mikroklimat i sprawiające, że zwierzęta będą się czuły w środku dobrze. Możemy do tego wykorzystać wszystkie te rośliny, jakie już wspomnieliśmy w sekcji dotyczącej roślin polecanych na wybiegi. Tak naprawdę szklarnia ma być właśnie takim mini-wybiegiem, może się więc w niej, poza podstawowym wymaganym sprzętem i akcesoriami, znajdować wszystko to, w co wyposażyliśmy wybieg: rośliny, kamienie, korzenie etc.
Jeśli nasze żółwie zostaną na zimę w szklarni, drzemiąc błogo w dole brumacyjnym, szklarnię najpewniej będziemy musieli ocieplić. Po pierwsze, jest to ważne z punktu widzenia stabilności temperatur; po drugie, ze względu na minimalizowanie strat ciepła, a co za tym idzie, redukcję rachunków za prąd. Uwierzcie, że nie chcecie, by nagrzewnice pracowały non stop! Szkarnię możemy “opatulić” folią bąbelkową (szczególnie dobrze działa ta z dużymi bąblami), belą słomy, ale także styropianem lub styrodurem. To trochę jak budowanie mini domku na zewnątrz, ale jesteśmy zdania, że spokój i bezpieczeństwo żółwi są bezcenne i warte zachodu!
W niektórych sytuacjach wybieg dla żółwia lądowego można zorganizować również na balkonie. W takim przypadku wiele zasad bezpieczeństwa pozostaje dokładnie takich samych jak przy wybiegu ogrodowym. Konstrukcja musi być stabilna, szczelna i zabezpieczona siatką, tak aby żółw nie miał żadnej możliwości wydostania się na zewnątrz. Jest to szczególnie istotne w przypadku balkonów na wyższych piętrach; niewłaściwie zabezpieczony wybieg może doprowadzić do wypadnięcia zwierzęcia, co kończy się niemal zawsze tragicznie.
Jednocześnie balkon znacząco ogranicza możliwości stworzenia środowiska zbliżonego do naturalnego. Odpada przede wszystkim kwestia głębokiego podłoża i zabezpieczeń wkopanych w grunt. Na balkonie nie da się przygotować wybiegu z kilkudziesięciocentymetrową warstwą ziemi ani umożliwić żółwiowi naturalnego kopania na większą głębokość. Ma to znaczenie zwłaszcza w okresie jesiennym, kiedy wiele żółwi instynktownie zaczyna przygotowywać się do brumacji poprzez intensywne kopanie.
Kolejnym ograniczeniem jest dostęp do światła. W przeciwieństwie do ogrodu, gdzie słońce dociera z różnych stron w ciągu dnia, balkon ma zazwyczaj ograniczoną ekspozycję, tzn. wychodzi tylko na jedną stronę, co skutkuje tym, że żółw nie widzi pełnego przebiegu słońca po niebie i ma znacznie mniejszą możliwość wyboru różnych stref nasłonecznienia. Balkony od strony północnej w praktyce nie nadają się do organizowania wybiegów dla żółwi. Dużym wyzwaniem jest również ochrona przed przegrzaniem. Balkon, szczególnie taki, który posiada balustradę ze szkła, może bardzo szybko nagrzewać się w słońcu, dlatego wybieg musi zapewniać solidne zacienienie i kilka stabilnych kryjówek. Zorganizowanie takich miejsc jest zwykle trudniejsze niż w ogrodzie, gdzie można wykorzystać naturalne ukształtowanie terenu i roślinność.
Należy także pamiętać o kwestiach konstrukcyjnych. Balkonowy wybieg powinien być wykonany w sposób bezpieczny zarówno dla zwierzęcia, jak i dla samego budynku. Zbyt ciężkie konstrukcje, duże ilości ziemi czy nierównomierne jej rozłożenie mogą prowadzić do przeciążenia balkonu. Dlatego takie rozwiązanie polecamy wyłącznie wtedy, gdy konstrukcja jest pewna, przemyślana i wykonana z dużą ostrożnością, tak aby nie stwarzała ryzyka uszkodzeń czy, w skrajnym przypadku, katastrofy budowlanej. Pamiętajcie też, że jeśli planujecie usytuować wybieg na przeziernym balkonie, a taka konstrukcja zajmie pewnie większość przestrzeni, niewykluczone, że będziecie musieli uzyskać zezwolenie administracji czy społeczności sąsiedzkiej.
Wszystkie powyższe kwestie powodują, że wybiegi balkonowe sprawdzają się głównie w przypadku pojedynczych, niewielkich osobników. Mogą też być rozwiązaniem przejściowym dla młodych żółwi, które z czasem i tak będą wymagały większej przestrzeni w ogrodzie. Dla dużych osobników lub grup zwierząt balkon zazwyczaj nie jest odpowiednim miejscem do stworzenia właściwego wybiegu. Znamy jednak w Fundacji przypadki adopcji żółwi na wybiegi balkonowe, gdzie właściciele stanęli na głowie, by zapewnić podopiecznemu przestrzeń możliwie najbliższą środowisku naturalnemu, doskonale wybieg zabezpieczyli i obsadzili, by uczynić go dla żółwi atrakcyjnym. A skoro już jesteśmy przy nasadzeniach i wystroju, to akurat tu zasady dla wybiegów balkonowych nie będą się różnić od tych dla wybiegów ogrodowych.
To nie jest wyłącznie “zagroda” czy “mokry trawnik z koniczynką”, lecz środowisko życia zwierzęcia, odpowiadające jego potrzebom i wspierające jego dobrostan. Im lepiej zostanie zaplanowane, tym mniej problemów zdrowotnych i behawioralnych pojawi się w przyszłości, a nasi pupile staną się (niemal) bezobsługowi i odwdzięczą się błyskiem w swoich mądrych, spokojnych gadzich oczach i może nawet jakimś pokazem ekwilibrystyki wybiegowej, jak skakanie na głowę z korzenia, albo balet z tylnymi łapami w górze na stanowisku wygrzewania 🙂
Tekst: Marta Marczak
Zdjęcia: Fundacja Zła Podłoga, Kasia Hetmańska, Basia Tellman, Anna Górczak.